Wielka pętla bieszczadzka – relacja z podóży

Główna  /  Blog  /  Obecna strona
×Szczegóły

Bieszczady to niezwykły i bardzo malowniczy region Polski. Wielka Pętla Bieszczadzka okazała się wielkim wyzwaniem ponieważ na jej poznanie miałem tylko jeden dzień. Mam nadzieję, że relacja z tej podróży i Was pchnie w to miejsce.

Pierwsze wnioski po dotarciu do Polańczyka, tylko się potwierdziły. Wszechogarniająca, kojąca uszy … cisza. Dla wielkomiejskiego mieszczucha ta cisza jest pierwszym lekarstwem dla duszy. Po kolejne wystarczy wyruszyć. Piękne widoki dla oczu, wspinaczka na Połoninę Wetlińską dla mięśni i przejażdżka kolejką wąskotorową dla duszy. Powrót do rzeczywistości wymaga wielu dni.

Moja droga przez Bieszczady nie była oryginalna, ponieważ nie miałem za dużo czasu. Jeden dzień na ich dokładne poznanie to zdecydowanie za mało, ale w sam raz, aby kiedyś tam wrócić.

Ruszyłem więc drogą określaną jako Wielka Pętla. Jako zmotoryzowany nie mogłem darować sobie tych zakrętów, szykan, zjazdów w dół i do góry. Prędkość…zgodna z przepisami, a nawet mniejsza, pozwalała delektować się wspaniałymi panoramami.

Trzymając się drogi nr 894, a następnie nr 896 dotarłem (z kilkoma przystankami na podziwianie widoków) do Lututowisk. Tuż przed tą miejscowością znajduje się punkt widokowy z parkingiem. Można podziwiać z niego panoramę Bieszczad, rozkoszować się wspaniałymi widokami, a nawet porozmawiać przyjaźnie z innymi turystami.

Gdy już nasyciłem się chociaż troszkę widokami, ruszyłem dalej. Kolejnym punktem trasy były Ustrzyki Górne. Stanowią one najważniejszy punkt wypadowy w wysoką część Bieszczad. Latem podobno bywa tam bardzo tłoczno. W samej miejscowości znajduje się Muzeum Turystyki Górskiej PTTK (wstęp wolny).

Z Ustrzyk prowadzi chyba najbardziej oblegany i popularny szlak na Połoninę Caryńską. To ponad 1,5 godziny ostrej wspinaczki. Ja postanowiłem podziwiać ją z dołu i ruszyłem krętą drogą wijącą się pomiędzy bieszczadzkimi szczytami.

Połonina Wetlińska - widok ze szczytu

Połonina Wetlińska – widok ze szczytu

Moim celem była Połonina Wetlińska. Skorzystałem z wejścia najpopularniejszym, ale także i najszybszym – szlakiem żółtym. Zaczyna się on na Przełęczy Wyżnej, gdzie można zostawić spokojnie samochód na parkingu. Szlak jest dosyć stromy, więc trochę się zasapałem. Jednak przy odpowiednio lepszej kondycji, nie jest on taki najtrudniejszy. Wejście zajęło mi ok. 40 minut. Wiedzie on w głównej mierze przez las, a dopiero na samym końcu wychodzi się na połoninę i … zaczyna nieźle wiać. Jednak widoki są cudne. Posilić się można w sławnej Chatce Puchatka.

Chatka Puchatka w Bieszczadach

Chatka Puchatka w Bieszczadach

Niezwykle ciężko było mi opuścić Połoninę Wetlińską, aż chciało się tam spędzić o wiele więcej czasu. Jednak to właśnie upływający czas gnał mnie w dalszą podróż.

Kolejnym etapem była miejscowość Cisna. Dokładniej rzecz ujmując, znajdujący się ok. 2 km dalej Majdan (trzeba skręcić w Cisnej w drogę nr 897 do Komańczy). To tam zaczyna swój szlak Bieszczadzka Ciuchcia. Na przełomie XIX i XX w. oraz początkach XX stulecia była to jedna z wielu kolejek leśnych i stanowiła ważne szlak komunikacyjny. Powstanie drogi Cisna – Komańcza, ułatwiło transport na tym szlaku i o mało nie doprowadziło do upadku kolejki wąskotorowej. Pod koniec lat 70-tych XX w. ciuchci groziła likwidacja. Uratowała ją grupka zapaleńców, której udało się wznowić jej ruch w celach czysto turystycznych.

Dziś wagony są ciągnięte przez lokomotywę spalinową. Kolejka kursuje na kilku trasach. Najlepiej wybrać się na wycieczkę Majdan – Przysłup – Majdan. Na stacji początkowej można także obejrzeć skansen kolejki.

Z Cisny ruszyłem już w drogę powrotną. W miejscowości Dołżyca, zjechałem w wąską asfaltową drogę (na samym zakręcie drogi głównej), prowadzącą przez Buk, Terkę do Bukowca. W jednym z przewodników wyczytałem, że droga jest w bardzo złym stanie i niekiedy trzeba będzie poruszać się z prędkością nie większą niż 30 km/h. Otóż nic z tego. Droga jest co prawda wąska i kręta, ale jej stan pozwala na płynną jazdę. Droga wije się jak wąż wśród drzew, nad rzeczkami i parowami.

Wybrałem ją celowo ze względu na jeszcze jedną atrakcję: Rezerwat „Sine Wiry”. Tuż przed miejscowością Polanki w miejscu, gdzie do Solinki wpada Wetlina, można zostawić samochód przy drodze i ruszyć szutrową drogą w stronę Rezerwatu. Szlak doskonale nadaje się na turystykę rowerową, pokonuje go jednak także wielu miłośników pieszych wycieczek. Droga łagodnie to raz się wznosi, to z kolei opada. Cały czas towarzyszy nam z jednej strony dosyć bujny las, z drugiej szum płynącej obok Wetliny. Po około 30 minutach dosyć intensywnego marszu dotarłem do przełomu rzeki (spokojniejszy marsz powinien zająć ok. godziny). To tutaj znajdują się owe „Sine wiry”. Woda spiętrzana przez liczne skały zdecydowanie przyśpiesza, a jej strumienie zderzają się i splecione w uścisku tańczą, tworząc wiry. Doskonałe miejsce na ćwiczenia w fotografowaniu ze zmniejszoną prędkością migawki.

Sine wiry

Sine wiry

Na „wirach” jednak moje zwiedzanie Bieszczad tego dnia się nie zakończyło. Mimo, że czułem już w nogach wejście na Połoninę, udałem się jeszcze na tamę na jeziorze Solińskim. Powstało ono w latach 1961 – 1968 u ujścia Solinki do Sanu. Oprócz chronienia tych terenów przed zalaniem, pełni ono również funkcję rekreacyjną. Polańczyk położony na lewym brzegu jeziora to największe w całych Bieszczadach skupisko ośrodków wypoczynkowych i sanatoriów.

Zapora, która znajduje się w nieodległej miejscowości Solina, jest największą w Polsce zaporą typu ciężkiego. Wysoka na 82 m i długa na 664 m, waży około 2 mln ton ! W jej wnętrzu znajduje się elektrownia szczytowo – pompowa, której turbiny wytwarzają moc 136 MW. Wnętrze tamy można zwiedzać (wyłącznie w grupach zorganizowanych).

Widząc cała masę płatnych parkingów w Solinie, postanowiłem na drugi brzeg tamy udać się samochodem. Tuż za znakiem kończącym miejscowość skręciłem w prawo w wąską asfaltową drogę, która ostro wspinała się do góry wśród osiedla domów jednorodzinnych. Doprowadziła mnie do kolejnej drogi (znów w prawo), która po ok. 2 km kończy się tuż przy tamie. Tutaj do dyspozycji jest cała masa bezpłatnych parkingów. Także tutaj znajduje się drugie „centrum” Soliny. Idąc wąską uliczką prowadzącą do tamy możemy przebierać w punktach gastronomicznych, kioskach z pamiątkami i innych „atrakcjach” turystycznych. Po tej stronie zalewu znajduje się również przystań statków odbywających codziennie w sezonie rejsy po Solinie. Tama pełni funkcję swego rodzaju deptaku łączącego dwie części miasteczka.

Zachód słońca nad tamą nie jest on co prawda tak efektowny jak nad Bałtykiem, ale równie piękny. Zwłaszcza kiedy resztki słońca głaszczą czubki drzew. Polecam.

Tama na Solinie - zachód słońca

Tama na Solinie – zachód słońca

Na koniec dodam, że opisaną powyżej trasę warto podzielić jednak na dwa, a może nawet i trzy dni. Ja pokonałem ją w jeden, tylko i wyłącznie dlatego, że gonił mnie czas. Na pewno wrócę w Bieszczady i znów udam się na Wielką Pętlę, aby po raz drugi (i na pewno nie ostatni) nasycić się „duchem” Bieszczad. Trzeba przecież wejść na Połoninę Caryńską, popływać po Jeziorze Solińskim, zrobić mały wypad na Węgry po dobre wino czy odnaleźć poukrywane wszędzie małe drewniane cerkwie. Zdecydowanie warto !

Zwiedzanie: 

Połonina Wetlińska: żółtym szlakiem z Przełęczy Wyżnej ok. 45 minut. Samochód można zostawić na parkingu: 4 zł/h.

Bieszczadzka Kolejka Leśna: trasa Majdan – Przysłup – Majdan, cena biletu normalnego 19 zł (Majdan – Przysłup 12 zł). Wejście na teren Skansenu bezpłatne. Parking dla samochodów: 3 zł. Więcej: www.kolejka.bieszczady.pl

Tama na Solinie: zwiedzanie dla osób indywidualnych wyłącznie w grupie min. 15-osobowej codziennie. Godziny wejścia: 10, 12, 14. Cena biletu: 14 zł. Więcej informacji pod nr tel. 13 49 21 275 lub www.solina.pl

Rejsy po Solinie: 50-ciominutowe rejsy statkami „Żubr”, :Bieszczady”, „Dariusz” kosztują 17 zł (bilet ulgowy 12 zł). Więcej: www.bialaflota-solina.pl

Zobacz także:

Atrakcje turystyczne Bieszczad

+Galeria
+Podobne
+Meta
+Komentarze

Zostaw odpowiedź