Sandomierz – zwiedzanie, atrakcje turystyczne

Główna  /  Blog  /  Obecna strona
×Szczegóły

Zwiedzanie: Wejście na Bramę Opatowską – 4 zł, Zamek w Sandomierzu – 10 zł, Podziemna Trasa Turystyczna – 10 zł, Rejs statkiem po Wiśle (30 minut) – 13 zł.

Parkowanie: Bezpłatne parkingi oraz miejsca postojowe w obrębie Starego Miasta w Sandomierzu: ul. Patkowskiego, ul. Parkowa, ul. Szkolna, ul. Słowackiego przy Parku Miejskim, przy Pl. Poniatowskiego 1 i 3. W pozostałych miejscach obowiązują opłaty Strefy Płatnego Parkowania (1 h = 2 zł).

Położone – niczym Rzym – na siedmiu wzgórzach, królewskie miasto Sandomierz jest idealnym miejscem na krótki, ale pełen wrażeń odpoczynek.

Od czego zacząć zwiedzanie Sandomierza? Jakie zabytki warto zobaczyć? Niewątpliwie największe atrakcje to: zachowane częściowo średniowieczne mury miejski, Brama Opatowska, dominujący na skośnym Rynku – Ratusz, wspaniała Katedra czy zamek królewski Kazimierza Wielkiego.

Rozsławione przez serial „Ojciec Mateusz” miasto, ma mnóstwo wspaniałych zabytków, niepowtarzalny klimat, a przede wszystkim, o czym należy pamiętać, wspaniałą i długa historię. Sandomierz jest bowiem jednym z najstarszych polskich miast. Ślady osadnictwa pochodzą z neolitu, chociaż zasadniczy rozwój miasta to wczesne średniowiecze. Dogodne położenie miasta sprawiło, że stał się jednym z najważniejszych punktów średniowiecznej Polski. Nawet rozbicie dzielnicowe mu nie zaszkodziło. Największy rozkwit Sandomierz przeżył pod panowaniem Kazimierza Wielkiego, który otoczył miasto swoja opieką. To wówczas powstało – zachowane niemal w niezmienionym stanie – rozplanowanie miasta. Kres świetności miastu położył „potop” szwedzki.

Zwiedzanie zaczynamy od Rynku, który stanowi serce miasta. Na środku znajduje się dwukondygnacyjny Ratusz. Początkowo miał on kształt wieży, jednak kolejne rozbudowy sprawiły, że nie tylko się rozrósł, ale łączy dziś w sobie wiele stylów. Najbardziej charakterystycznym elementem jest zwieńczająca go dekoracyjna attyka. Naszą uwagę zwrócił także zegar słoneczny oraz znajdująca się nieopodal … kotwica.

Z drugiej strony Ratusza nasz wzrok przyciąga studnia. Za dnia pełni funkcję obwieszonego pamiątkami straganu, a wieczorem zamienia się w ulubione miejscem spotkań.

W każdą sobotę i niedzielę (ale tylko w sezonie turystycznym), pod pomnikiem Maryji Panny odbywa się uroczysta zmiana warty, którą dokonują członkowie Chorągwi Rycerstwa Ziemi Sandomierskiej. Uroczystość cieszy się dużym zainteresowaniem licznych turystów, a zwłaszcza dzieci, którym podobają się kolorowe uniformy i miecze rycerskie.

Z Rynku wyruszamy w stronę Wisły ulicą Mariacką. Po drodze mijamy Pałac Biskupi, zaglądamy na chwilę do dzwonnicy i wkraczamy do Katedry Narodzenia NMP. Powstała ona w II poł. XIV w. w miejscu zniszczonej przez najazd tatarski kolegiaty romańskiej. Legenda głosi, że ufundował ją król Kazimierz Wielki jako swoją pokutę za zabicie kanonika Marcina Baryczki. Surowe kamienne wnętrze Katedry urozmaica i wzbogaca barokowy wystrój. Główny ołtarz wykonano z czarnego marmuru – robi wrażenie. Najcenniejszym zabytkiem jest jednak polichromia zamówiona przez króla Władysława Jagiełłę, a wykonana przez artystów ruskich.

Po zwiedzeniu Katedry można zejść w dół na zamek lub bulwary wiślane. My jednak, przedzierając się wąskim przejściem znajdującym się naprzeciwko Katedry, wyszliśmy na ulicę Jana Długosza, przy której stoi Dom Długosza. Jest to ufundowany w II poł. XV w. przez tego kanonika sandomierskiego dom dla księży mansjonarzy i wikariuszy tutejszej kolegiaty. W tej późnogotyckiej strzelistej kamienicy, dziś mieści się Muzeum Diecezjalne. Możemy w nim zobaczyć cenne zbiory z zakresu rzeźby, malarstwa czy wystroju architektonicznego.

Obok Domu Długosza znajduje się Colegium Gostomianum, czyli budynek jednej z najstarszych szkół średnich w Polsce. Ten wzniesiony na początku XVII w. gmach do dziś zachował swój pierwotny kształt oraz funkcję (mieści się w nim szkoła). Pomiędzy tymi budynkami znajdują się schody, które sprowadzą nas na ulicę Rybitwy. Pełni ona funkcję deptaka wokół Starego Miasta. Zaletą tego spaceru jest także to, że można odetchnąć na chwilę od natłoku turystów na Starym Mieście i wreszcie w ciszy rozkoszować się Sandomierzem.

Spacerując dalej w promieniach słońca uliczkami Starego Miasta nie można pominąć Bramy Opatowskiej, która obok Ratusza, jest najbardziej znanym zabytkiem Sandomierza. Powstała w XIV w. i jest jedyną z czterech baszt systemu murów miejskich, która ocalała do dziś (po Bramach: Zawichojskiej, Krakowskiej i Lubelskiej nie pozostał już dziś żaden ślad). Ta 33-metrowa budowla, zwieńczona renesansową attyką, dziś pełni funkcję punktu widokowego.

Po obejrzeniu Sandomierza z góry, warto zobaczyć również co kryje się pod miastem, a dokładniej pod Rynkiem. W Kamienicy Oleśnickich znajduje się bowiem wejście do Podziemnej Trasy Turystycznej. Licząca prawie 500 metrów trasa, to labirynt korytarzy i komór wydrążonych w lessowej skale. Kiedyś pełniły one funkcję piwnic dla sandomierskich kupców, którzy przechowywali w nich swoje towary, a w czasie zagrożenia ukrywali się tam sami. Ratując w latach 60. i 70. XX w. Rynek przed zapadnięciem zabezpieczono piwnice i połączono je w jedną trasę. Według legendy zginęła w nich Halina Krępianka, która w czasie najazdu tatarskiego w XIII w., wprowadziła podstępem do piwnic napastników. W tym czasie obrońcy miasta zniszczyli wyjście, uśmiercając Tatarów oraz sandomierską bohaterkę.

W sezonie kolejka do zwiedzania podziemi jest naprawdę duża, więc Ci którzy wolą ciepłe słoneczko, niż ciemne lochy, mogą wybrać się przez Ucho Igielne (czyli Furtę Dominikańską, znajdującą się w murach miejskich) na spacer wąwozem Piszczele. Jego nazwa wiąże się w faktem, że znajdowano tu dużo kości ludzkich. Dziś zlokalizowane są tu ścieżki spacerowe i rowerowe, park linowy czy skate-park. Można nim także dojść do najstarszego kościoła w Sandomierzu, Kościoła św. Jakuba. Wzniesiono go jako trójnawową bazylikę z wydłużonym trójprzęsłowym prezbiterium. Przylegają do niego zabudowania klasztoru Dominikanów. Nie sposób przejść obojętnie obok niego ze względu na wspaniałe wejście główne, obramowane przepięknym romańskim portalem z profilowanej, dawniej glazurowanej, cegły.

Z Kościoła św. Jakuba, idąc nieco pod górę, dochodzimy do wejścia do kolejnego wąwozu – tym razem Królowej Jadwigi. Jest to naturalny wąwóz lessowy o długości ok. 500 m.

Z wąwozu wychodzimy przy drodze prowadzącej do Koprzywnicy. Wracając w stronę Rynku możemy wejść jeszcze na bulwary wiślane. Idąc na Stare Miasto z powrotem nie można ominąć także zamku królewskiego.

W kazimierzowskiej warowni czekają na nas wystawy m.in. dawnych narzędzi rolniczych czy bardzo ciekawa kolekcja srebrnej zastawy.

Sandomierz jest naprawdę idealnym miejscem na weekendowy wypad, jak choćby długi weekend majowy. I to nie tylko dla miłośników serialu „Ojciec Mateusz” (tym bardziej, że jego dom i kościół grają budynki znajdujące się w zupełnie innej części kraju). Śmiało polecam to miasto dla rodzin z małymi dziećmi. Wspaniałe miejsca spacerowe i niepowtarzalny klimat zachęcają do niemęczących przechadzek z niemowlakiem. Spragnieni większych atrakcji, znajdą dla siebie, trasę podziemną, rejsy po Wiśle, a nawet góry … Pieprzowe. Polecam szczególnie wejście na Bramę Opatowską. Choć jest tam w sezonie tłum to jednak dla pięknych widoków warto się przecisnąć tam z aparatem.

Muszę niestety odnieść się do przypadłości wielu polskich miejsc turystycznych. „Kuchenne rewolucje” przydałyby się większości z nich. W Sandomierzu spotkało nas pod względem kulinarnym ogromne rozczarowanie. Niemiła obsługa, porcja obiadowa w cenie „lexusa” a rozmiarze „fiata 126p”, i na dodatek wszystko to było po prostu mało zjadliwe.Chociaż trafił się i przypadek szczególny. Najlepsza podobno restauracja w mieście, czyli „Pod ciżemką”. Jedzenie było bardzo dobre, ale przyszło nam (oraz innym gościom) czekać na nie ponad półtorej godziny ! Oto polska kuchenna rzeczywistość. Moim zdaniem wynika ona z tego, że jak jest dużo turystów, to lokale mają ruch zapewniony. Nie martwią się więc o jakość. Dziś ci rozczarowani wczorajszym posiłkiem turyści pójdą do innej, a przyjdą ci rozczarowani w innej restauracji. Kółko się więc kręci.

Wstydź się Sandomierzu swoich restauracji. Zabytki masz wspaniałe. Warto tu przyjechać na majówkę lub dowolny weekend w roku.

Zobacz także:

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe • Pałac Kurozwęki • Zamek królewski w Sandomierzu

+Galeria
+Podobne
+Meta
+Komentarze

Zostaw odpowiedź